Monthly Archives: Wrzesień 2012

Jerzy Kuncewicz spaceruje po Nicei

We wczesnych latach 50. XX wieku Maria i Jerzy Kuncewiczowie przebywali na południu Francji, w Prowansji, w miejscowości w Les Taillades,  u swoich przyjaciół Niki i Stanisława Appenzellerów.

Appenzeller, wybitny malarz, jest tematem na osobny post. Dzisiaj natomiast chcę pokazać tylko fotografię Jerzego Kuncewicza, który spaceruje po Nicei z przystojną panią Appenzellerową.

Wzorowy (par excelence!) małżonek Marii Kuncewiczowej,  wyraźnie przechadzką uszczęśliwiony, otrzymał od żony swego rodzaju pisemną reprymendę — na rewersie fotografii czytamy: ” Winszuję pięknego towarzystwa i humoru — zazdrosna żona. 22.6.54″.

Dodaj komentarz

Filed under Niedyskrecje / Indiscreetness, Przygody Jerzego Kuncewicza / Jerzy Kuncewicz's Adventures, Tajemnice "Willi pod Wiewiórką" / The Squirrel Residence's Secrets

„Król Dawid” i „Książę Igor” grali dla Kuncewiczowej

Znów będzie  wątek muzyczny, ale  w „Willi pod Wiewiórką” zawsze są obecne „struktury dźwiękowe”.

O legendarnym rosyjskim skrzypku Dawidzie Ojstrachu mawiano „Król Dawid”, o jego synu – „Książę Igor”. Można powiedzieć, że dwaj wybitni instrumentaliści niejednokrotnie grali dla Marii Kuncewiczowej. W jej „skarbach” znaleźliśmy bowiem płytę w ich wykonaniu z Koncertem D-dur op. 77 Johannesa Brahmsa. Ten ulubiony utwór Kuncewiczowej, stanowiący zresztą oś Cudzoziemki, wielokrotnie rozbrzmiewał w jej domu.  Piękno utworu niewątpliwie wyeksponował szczególnie Dawid, nazywany przez Światosława Richtera najwybitniejszym skrzypkiem wszystkich czasów. Zwłaszcza wysłuchanie Adagio  (tę część koncertu Brahmsa Kuncewiczowa lubiła najbardziej) na pewno wiele nam powie o samej pisarce.

Poszukajcie sobie  David Oistrakh, Brahms, Violin Concerto in D major, Adagio

Dodaj komentarz

Filed under Tajemnice "Willi pod Wiewiórką" / The Squirrel Residence's Secrets, Zrozumieć Kuncewiczową / To understand Maria Kuncewicz

Fantasia alla polacca

Fantasia alla polacca to nakreślony przez Marię Kuncewiczową portret psychologiczny „dekadenta i bluźniercy” Stanisława Przybyszewskiego. Tytuł nawiązuje do Fantazji polskiej (Fantaisie polonaise sur des thèmes originaux) Ignacego Paderewskiego. Dzieło to, które słynny muzyk skomponował w roku 1893, było wielokrotnie przez niego odtwarzane w różnych częściach świata. Zdaniem słuchaczy i recenzentów, właściwie odczytujących zamysł kompozytora, utwór oddawał ducha narodu polskiego – jego godność, smutek, przełamywany pogodą ducha, a także nadzieję. Ciekawe, że tytuł niosący tego rodzaju treści wykorzystała pisarka do dzieła autora Totenmesse. Czym się kierowała analizując życie „polskiego satanisty” pod takim a nie innym hasłem?

Kuncewiczowa napisała dzieło o Przybyszewskim korzystając ze stypendium The American Council of Learned Society z r. 1964. Praca w wydaniu książkowym ukazała się dopiero w r. 1979, kiedy autorka miała 84 lata [Proszę zwrócić uwagę na załączone zdjęcie przedstawiające solenizantkę]. Recenzenci, niezależnie od pochlebnych czy krytycznych opinii, podkreślali sprawność umysłową autorki dzieła, dogłębną znajomość utworów Przybyszewskiego, także tych napisanych po niemiecku. Docenili również analizę kontekstu kulturowego, w którym poruszał się „nihilista” Przybyszewski. Krytykowana co prawda przez recenzentów próba dotarcia, poprzez casus Przybyszewskiego, do źródeł schyłkowych tendencji w kulturze uniwersalnej II połowy XX wieku, wydaje się bardziej interesująca niż indywidualny los Stanisława Przybyszewskiego.
A oto ze strony http://www.culture.pl

Ignacy Paderewski : Fantaisie polonaise sur des thèmes originaux


2 komentarze

Filed under Dzieła i dziełka Kuncewiczowej /Maria Kuncewicz's Great and Little Masterpieces, Polecamy! / Recommended by us!, Tajemnice "Willi pod Wiewiórką" / The Squirrel Residence's Secrets, Zrozumieć Kuncewiczową / To understand Maria Kuncewicz

Paryż, Londyn, Warszawa, Garwolin …

Kiedy w czerwcu 1940 roku wyjeżdżałam rankiem z Paryża, dzień był słoneczny Bazylika Sacre Coeur unosiła się nad miastem, jak wizja lepszego świata, a paryżanie na bocznych uliczkach dumnie nieśli w ręku swoje białe chleby. Gdzieś w górze toczył się huk dział, ale można to było wziąć za odgłosy burzy, która jak lubią mówić optymiści – mija bokiem. Dopiero na dworcu złudzenia prysły. To, co się tam działo było samo w sobie burzą. Pociąg wreszcie ruszył i między głowami pasażerów udało mi się jeszcze zobaczyć złoty błysk kopuły Inwalidów. Ileż to razy w ciągu długich lat wojny, słuchając huku detonacji w Londynie, miałam w oczach ten pożegnalny blask Paryża. Tę kopułę napoleońską, tak związaną z historią wojen w Europie. O Napoleonie Pierwszym mówiło się sporo w czasie, gdy Hitler groził Anglii inwazją. W Oxfordzie oglądałam cykl starych rycin przedstawiający w karykaturze rzekomy tunel Napoleona pod La Manche, projektowany dla podbicia wyspy. A jednak w tym samym Oxfordzie, kiedy na progu kantyny wojskowej stawał żołnierz Les Forces Francaises Libres, Angielki czym prędzej puszczały na patefon płytę z Marsylianką. Przez sekcję francuską brytyjskiego radia płynęły wtenczas z Paryża smutne wieści. Przez polską sekcję tegoż radia wieści z Warszawy płynęły wręcz tragiczne. W wydawnictwach polskiej propagandy snuł się ponury film: Katedra Sw. Jana w gruzach, kolumna Króla Zygmunta powalona, cokół Księcia Józefa pusty.

Dla polskich żołnierzy dziewczęta angielskie także miały płyty specjalne i Mazurek Dąbrowskiego wkrótce stał się popularny nad Tamizą. Jednakże, kiedy zwycięstwo zaczęło przechylać się na stronę aliantów, pewien mój znajomy „Pancerniak”, wyłażący ze skóry, żeby przepadkiem nie ominęła go inwazja, umilkł wśród rozmowy, a potem warknął: „Co mi po tej Europie, jeżeli z Garwolina podobno kamień na kamieniu nie został. Wkrótce po zawieszeniu broni spotkałam go znów w Londynie. Walczył pod Paleis, wyzwalał Holandię, na urlop udało mu się wyskoczyć do Paryża. Nie tylko z Garwolina, ale i z Warszawy niewiele już wtedy zostało nieroztrzaskanych kamieni. „Pancerniak” stracił siostrę w Powstaniu. Był mizerny i bardzo oczywiście smutny, nagle się rozjaśnił: „Ale Paryż stoi, taki sam, stoi jak stał.”

[Fragment wspomnień Marii Kuncewiczowej –  Radio Paryż, 12 października 1948 r.]

2 komentarze

Filed under Tajemnice "Willi pod Wiewiórką" / The Squirrel Residence's Secrets, Zrozumieć Kuncewiczową / To understand Maria Kuncewicz

Ulubiona książka Marii Kuncewiczowej

Pytana o ulubioną książkę, Maria Kuncewiczowa zawsze odpowiadała: „Sigrid Undset Krystyna, Córka Lavransa”. Nigdy nie zmieniła zdania.Twierdziła wręcz, że przez długie lata nie odnalazła utworu ciekawszego i bardziej pasjonującego niż norweska powieść ze średniowiecza. Zawiera ona tak sugestywne obrazy:

Lavrans rzeczywiście dobrze się czuł między tymi biednymi ludźmi, mieszkającymi wysoko w górach, na karczowiskach i w osiedlach na pograniczu gminy; wśród nich był zawsze wesół i skory do żartów. Mówił z nimi o leśnych zwierzętach i renach żyjących na górskich halach, i o strachach ukazujących się w takich miejscach. Pomagał im radą i czynem, oglądał im chore bydło, stawał z nimi do kowadła i do ciesielskiej roboty, ba, jako człowiek niezwykłej siły pomagał przy wydobywaniu największych kamieni lub korzeni. Dlatego ci ludzie witali zawsze z wielką radością Lavransa syna Bjórgulfa i jego wielkiego czerwonego ogiera Guldsveina. Guldsvein był pięknym zwierzęciem z błyszczącą sierścią, białą grzywą, białym ogonem i jasnymi oczami  był silny i tak ogromny, że mówiono o nim w dolinach, ale wobec Lavransa był zawsze potulny jak jagniątko i pan jego zwykł mawiać, że kocha swego rumaka jak młodszego brata.

Hasło „Zrozumieć Kuncewiczową” narzuca poznanie Krystyny. Zdumiewające, lecz dzieło rzeczywiście czyta się znakomicie, dając wiele do myślenia. Oczywiście, nie brakuje czytelników, których wręcz rozbawia rzekoma naiwność tytułowej bohaterki.

Łatwo znaleźć podobieństwa pomiędzy życiem i dziełem Sigrid Undset (1882–1949) i Kuncewiczowej. Cdn.

Fotografia młodej Sigrid Undset  jest dziełem Agnete Faber. Pochodzi ze strony:

http://www.maihaugen.no/Bjerkebek/Sigrid-Undset/Portretter/?image=2

Dodaj komentarz

Filed under Piękne książki / Beautiful Books, Polecamy! / Recommended by us!, Tajemnice "Willi pod Wiewiórką" / The Squirrel Residence's Secrets, Zrozumieć Kuncewiczową / To understand Maria Kuncewicz

Urodziny Tomasza Venclovy

Tomas Venclova, wybitny pisarz, tłumacz, krytyk i wykładowca akademicki (Yale), skończył 75 lat.

Mieliśmy zaszczyt w Domu Kuncewiczów gościć Profesora (r. 2011), o czym już pisałam w poście Ławeczka Miłosza i Venclovy.

Wybitny Litwin ma polskie korzenie. Ciekawe informacje przynosi bieżący post Antoniego Radczenko na portalu http://pl.delfi.lt:  „[…]  Babcia poety była polską szlachcianką z Ukrainy, która wyszła za mąż za litewskiego szlachcica. Z moją matką, która była już Litwinką, jak to się mówi „pełną gębą”, do końca życia rozmawiała po polsku. Wtedy nauczyłem się pierwszych wyrazów, jak filiżanka’ – wyjaśnił Venclova. […]” .

Wielojęzyczność Venclovy ma ogromne znaczenie, co trafnie określił prof. Stefan Chwin w swojej Laudacji na cześć profesora Tomasa Venclovy, wygłoszonej w r. 2010 na Uniwersytecie Gdańskim: „[…] osobowość intelektualną Tomasa Venclovy określa zdolność do spojrzenia na litewskie sprawy także z polskiej perspektywy. Ten dar, który chętnie nazwę darem niezwykłej kulturoznawczej empatii, pięknie łączy się w jego przypadku z ewangelicznym darem języków, bo poliglotyzm Tomasa Venclovy jest jedną z bram, przez które dusza może od środka poznawać cudze światy. Faktycznie Tomas Venclova ma trzy języki ojczyste: litewski, polski i rosyjski, co pozwala mu głęboko wnikać w materię kultur skłóconych często ze sobą sąsiadów.”

AD MULTOS ANNOS, PANIE PROFESORZE! A potem jeszcze więcej.

Dodaj komentarz

Filed under Rocznice/ Anniversaries, Słynni goście Domu Kuncewiczów / Famous guests of the Kuncewicz House

Ostatnia brygada

Fragment powieści pt Ostatnia brygada Tadeusza Dołęgi-Mostowicza.

Ekranizację Ostatniej brygady wg scenariusza Anatola Sterna

zrealizował Michał Waszyński

[…] Stary hrabia Rzecki skrzywił się i machnął ręką.

― Słowa, słowa, słowa, mój drogi. Kircholm, Somosierra!… Było. Wszystko to było. Dawno. Gdzie dziś masz tę „szlachetną brawurę”, gdzie tę odwagę, gdzie pańska duma?… Spodleliśmy, skarleli. Zamiast hufców husarii mamy dziś te „brygady”. Chciwe władzy i użycia. ”Pierwsza brygada”, „czwarta brygada” i diabli wiedzą, ile jeszcze dalszych. Dorwali się do żłobu i rządzą. Gdzie masz „dumę wolności”, przecież to brzmi jak żart!

― Dlaczegóż naród na to pozwala? ― zapytała pani Rzecka.

Andrzej spojrzał na nią i odparł:

― Nie naród, nie naród, tylko nasze pokolenie, zdemoralizowane niewolą, zdeprawowane wojną. Nasze pokolenie, pokolenie rozbitych ołtarzy, podeptanych tradycji, wyzute z dogmatów. Pokolenie, któremu ― gdy zabrakło ideału walki o niepodległość ― zabrakło steru i busoli. Dojutrki. Mówimy: „pierwsza brygada”, „czwarta brygada”… Całe nasze pokolenie jest tą ostatnią brygadą niewoli, ostatnią brygadą wielkiej wojny… I póki nie wymrze to pokolenie, póki nie przyjdzie pomór na ostatnią brygadę, póty nie zacznie się nowe życie.

Na taras wszedł Janek i stanął zasłuchany.

Spod wysokiego czoła patrzyły duże, myślące oczy, usta zacisnęły się twardą linią. Smukły jak młody dębczak, stał mocno na nieco rozstawionych nogach z rękoma wspartymi o biodra.

Za konarami starych lip gasło czerwone, krwią nabrzmiałe słońce.

Dodaj komentarz

Filed under Tajemnice "Willi pod Wiewiórką" / The Squirrel Residence's Secrets