Monthly Archives: Lipiec 2012

Nakręciliśmy w Domu Kuncewiczów film …

W roku 2007 powstał Kaukaski dywanik – kilkunastominutowy dokument fabularyzowany. Ekipa była jak najbardziej profesjonalna, złożona z absolwentów łódzkiej szkoły filmowej: obraz reżyserował Antoni Pałczyński, operatorem został Michał Pałka. Przez media zaprosiliśmy na plan aktorów. Zgłosiło się sporo wolontariuszy z Kazimierza, z okolic, a nawet z odległych miast. Bohaterką filmu była Zofia Siedlecka (1923 – 2008), gospodyni i przyjaciółka  Kuncewiczów. Jej opowiadanie o gospodarzach poprzedziły jednak sekwencje prezentujące urodę ogrodu i „Willi pod Wiewiórką”. Próbowaliśmy też otworzyć sceny z życia siedziby w dwudziestoleciu międzywojennym.

Tytuł filmu wyjaśnia się w sposób następujący. Otóż Zofia Siedlecka spędziła u boku umierającej Kuncewiczowej wiele godzin. Z obawy, że chora może spaść z łóżka, spała przez kilka nocy na podłodze, obok jej łóżka na kaukaskim dywaniku, aby ją w razie czego ochronić przed potłuczeniem.  Przy chorej ciotce czuwała też Anna Mańkowska, siostra pisarza Jana Józefa Szczepańskiego.

[Zdjęcia wykonał Paweł Romański]

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Pokazać Kuncewiczów na scenie i na ekranie / To Present Kuncewiczs Stage Shows and Movies

Piętno

Maria Kuncewiczowa należała do rodziny „wozwraszczeńców”, która po długoletnim pobycie w Rosji wróciła do Polski (w roku 1900). Władano bardzo dobrą polszczyzną, jednak wschodni akcent trudno było wykorzenić, więc zarówno przyszła pisarka, jak i jej matka doświadczyły poczucia obcości na własnej ziemi. Do tej anegdoty los dopisał ironiczny komentarz. Autorce Cudzoziemki  wystawiono taki oto dokument, kiedy przyjechała do Warszawy, tym razem z Zachodu, po 19 latach wojennej i powojennej emigracji.

1 komentarz

Filed under Cymelium i curiosum / Keimélion and curiosum

Teatr mój widzę malutki

Motto 1

„Świat jest teatrem, aktorami ludzie, którzy kolejno wchodzą i znikają”–  Szekspir, Jak wam się podoba

Motto 2

„[…] Teatr mój widzę ogromny / wielkie powietrzne przestrzenie, / ludzie je pełnią i cienie, / ja jestem grze ich przytomny […]” – Wyspiański w liście-wierszu pt. I ciągle widzę ich twarze wysłanym do Adama Chmiela

Dawno temu przy Domu Marii i Jerzego Kuncewiczów powstał teatr.  Dzisiaj o nim opowiem.

Najpierw proszę obejrzeć fotografie.

Otóż Maria Kuncewiczowa napisała dwa dramaty, Jerzy Kuncewicz – cztery. Teksty może nie zajmują poczesnego miejsca w historii literatury, ale z wielu względów są interesujące, nie tylko z literackiego punktu widzenia. Pokazują problemy dwudziestolecia międzywojennego, los emigrantów wojennych, rewolucje społeczne w Europie po zakończeniu II wojny światowej oraz totalitaryzmy.

Miłość panieńska i Dziękuję za różę Kuncewiczowej nie przyniosły pisarce sławy. Pierwszą sztukę zdjęto z afisza po 15 wieczorach, drugą – wystawiono tylko dwa razy: prapremiera obyła w Anglii (poza sceną teatralną, niejako prywatnie, w formie spektaklu czytanego), a polska prapremiera – w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą! Jak to możliwe? Zanim to wyjaśnię, muszę jeszcze stwierdzić, że Kuncewicz nigdy nie doczekał się inscenizacji swoich sztuk. Dopiero po jego śmierci wystawiono Białego wróbla. Stało się to w Kazimierzu. Jak to możliwe?

Ano tak: kiedy rozpoczynałam pracę w Domu Kuncewiczów wiedziałam, że moim obowiązkiem jest pokazanie ludziom tych dramatów. Realizacje w profesjonalnym teatrze nie wchodziły w grę z powodów finansowych. Trzeba więc było postawić na wolontariuszy. Już w roku 2006 profesor Wiesław Komasa z warszawskiej Akademii Teatralnej poprowadził w Kazimierzu pierwsze warsztaty aktorskie dla młodych kazimierzan i zaprzyjaźnionych uczniów spoza miasteczka. Potem były jeszcze warsztaty dla młodych aktorów prowadzone przez Annę Osławską (2011) oraz przez Dariusza Jakubowskiego (2012) z myślą o przyszłych inscenizacjach. Wcześniej, niespodziewanie, do grupy najmłodszych adeptów dołączyli dorośli ludzie, przedstawiciele miejscowej kolonii artystycznej. I zaczęło się! Proszę jeszcze raz  obejrzeć fotografie, wykonane w Domu Kuncewiczów w latach 2006 – 2012. W skład galerii wchodzą też sceny z dwóch dramatów „Skrzydła służą do machania” i „Zdradliwy kwiecień” Anny Bocian-Czyż ( lubelskiej pisarki), które wystawiliśmy z inicjatywy aktorów „Teatru Marii i Jerzego Kuncewiczów”. (Tę nazwę, pół żartem pół serio, zaproponował redaktor Grzegorz Józefczuk). Z inicjatywy wolontariuszy, z Ewą Wolną na czele, realizowaliśmy ponadto Schillerowską Pastorałkę oraz Przed sklepem jubilera Karola Wojtyły.

Dodaj komentarz

Filed under Pokazać Kuncewiczów na scenie i na ekranie / To Present Kuncewiczs Stage Shows and Movies

Cierpienie Andersena

Talent pisarski i obserwacyjny Marii Kuncewiczowej można ocenić czytając choćby ten króciutki fragment Fantomów.

„Pomnik Andersena [w nowojorskim Central Parku] jest z brązu i długi nos bajkopisarza wyświecony od poklepywania małych rąk, błyszczy w słońcu. Olbrzym siedzi, trzymając księgę na szeroko rozstawionych kolanach. Jak zwykle na księdze wyleguje się żywe dziecko, wierzgając nogami w powietrzu. Inne dzieci obsiadły kolana, jedno jedzie konno na ramieniu, drugie skacze po głowie Andersena. Wszystkie klepią go, wypluwając ziarnka dyni na kolosalne buciory. Wszystkie chcą się upewnić, że olbrzym nie jest szkodliwy. Twarz wielkoluda wyraża nieskończoną cierpliwość – jest bezsilny. Agnethe Sak, jego tłumaczka na niemiecki, oczytana we wszystkich detalach jego życia, opowiadała mi, jak był szalenie próżny, modny, histerycznie egocentryczny. Na pewno te swoje bajki pisał nie dla dzieci. Pisał je dla siebie, mszcząc się po dziecinnemu na dorosłych, którzy nie chcieli uznać go za giganta między krasnoludkami.”

[Autorem pomnika, wzniesionego duńskiemu pisarzowi w r. 1956, jest G. J. Lober.]

3 Komentarze

Filed under Dzieła i dziełka Kuncewiczowej /Maria Kuncewicz's Great and Little Masterpieces

Za co Piłsudski odznaczył Kuncewiczową?

Rok 1915: dwudziestoletnia Maria Dołęga-Szczepańska, Kuncewiczowa in spe, prowadzi kółko oświatowe. Na początek jest nauczycielką pięciorga dzieci. Uczy literatury polskiej, historii i geografii. Kuncewiczowa napisze o tym w Fantomach:

„W latach jeszcze rosyjskich, ale już wojennych za radą ojca [Józefa Szczepańskiego, profesora matematyki i dyrektora szkół] założyłam we Włocławku – sama smarkata – ogniska oświatowe, sieć zakonspirowanych »kompletów« prywatnych po domach, gdzie »inteligentne panienki« pouczały stróżowskie dzieci o niegdysiejszych śniegach polskości. Naukę popierała szklanka mleka i kromka chleba z masłem.”

[Ochronka we Włocławku na ulicy Biskupiej]

Dopiero w roku 1931 otrzymała za to Medal Niepodlegości. Na dyplomie do medalu widnieje m.in. podpis marszałka Józefa Piłsudskiego. Dlaczego tak późno odznaczono pisarkę? Krzyż i Medal Niepodległości zostały ustanowione w październiku roku 1930 rozporządzeniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w celu „odznaczenia osób, które zasłużyły się czynnie dla niepodległości Polski w okresie przed wojną światową lub podczas jej trwania oraz w okresie walk orężnych polskich w latach 1918 – 1921, z wyjątkiem wojny polsko-rosyjskiej na obszarze Polski”.

 

Dodaj komentarz

Filed under Pro publico bono

Kuncewicz z wizytą u Paderewskiego

[Mówi Jerzy Kuncewicz w monodramie pt. Gra w pchełki, wystawionym w Domu Kuncewiczów 28 kwietnia 2012 r.]

Mierzyłem wysoko: w celu utworzenia międzynarodówki ludowej najpierw, w roku 1934, udałem się do Związku Radzieckiego, a później postanowiłam odwiedzić Stany Zjednoczone.[…] Chciałem dotrzeć do kilku amerykańskich notabli. W tym celu musiałem uzyskać listy polecające od osoby, będącej uznanym autorytetem. Taką sławą, otwierającą wszelkie możliwe drzwi, był Ignacy Paderewski. Do niego zwróciłem się o pomoc w nawiązaniu kontaktów z ważnymi osobistościami.

Musiałem udać się do Szwajcarii. Paderewski był właścicielem pięknej willi w Morges nad Jeziorem Lemańskim, dzisiaj już niestety nieistniejącej. Poprzez Genewę dotarłem do posiadłości Mistrza, który przyjął mnie niezwykle serdecznie. Byli dwa powody tej serdeczności. Nie wiem, który ważniejszy. Pierwszy, wcześniej ujawniony, to osobiste zainteresowanie Paderewskiego problemami warstw chłopskich. W zbiorach bibliotecznych Mistrza znalazła się moja książka pt. Przebudowa, co mnie speszyło i podnieciło zarazem. Nie dość tego prezydent, poprosił mnie o dedykację. Byłem tak przejęty, że nie pamiętam, co napisałem. Paderewski obiecał mi listy do jego przyjaciół w Stanach Zjednoczonych, takich jak: sekretarz rolnictwa Henry Agard Wallace, sekretarz skarbu – Henry Morgentau jr, Mieczysław Szymczak, czy prezes Federal Reserve Board w Waszyngtonie. Wśród adresatów listów, które Paderewski napisał i przesłał mi do Paryża, było wiele innych ważnych nazwisk.

Mój podwieczorek w Morges, na który zaprosił mnie Mistrz, a zwłaszcza „lemańskie” ciasteczka i ich niepowtarzalny smak, przenoszą mnie nieustannie do szwajcarskiej rezydencji jednego z najwybitniejszych Polaków. Dla swojego narodu zrobił tak wiele dzięki talentowi dyplomatycznemu i muzycznemu. Słyszę często jego słowa, w których wspominał pewną skrzypaczkę. Czas odsłonić w tym miejscu powód drugi, dla którego przyjął mnie Paderewski tak serdecznie.

–       Pan jest mężem [Marii Kuncewiczowej], córki pięknej Róży, mojej koleżanki z czasów konserwatorium. […] Proszę przekazać jej córce słowa trwałej pamięci.

Ignacy Paderewski dotrzymał obietnicy, a jego przyjaciele nie zawiedli. Odbyłem zatem owocną podróż do Ameryki.  Pozyskałem dzięki Mistrzowi przychylność Wallace’a, późniejszego wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych: to był mój sukces największy.

[Na fotografii znajduje się willa Paderewskiego w  posiadłości Riond-Bosson  o powierzchni 23 hektarów, którą „Mistrz” nabył od księcia Otranto de Fouche. Dom nie istnieje; został wysadzony w powietrze pod budowę autostrady. Natomiast pobliska droga nosi imię wielkiego Polaka].

Dodaj komentarz

Filed under Przygody Jerzego Kuncewicza / Jerzy Kuncewicz's Adventures

Rodzina Herbertów w Domu Kuncewiczów

Zbigniew Herbert bywał w kazimierskim Wąwozie Małachowskiego, czego dowodem jest wiersz poświęcony temu miejscu.  Nie wiemy natomiast, czy kiedykolwiek przekroczył próg Domu Kuncewiczów. Udało się nam jednak poetę do nas sprowadzić, oczywiście w sposób niekonwencjonalny. Magia teatru odwdzięcza się tym, którzy po nią sięgają.

Wyobraziłam sobie pewnego dnia, że myśli Herberta zawarte w rozdziale Wypluć z siebie wszystko dzieła Jacka Trznadla pt. Hańba domowa zostały połączone z młodzieńczymi wierszami twórcy Pana Cogito. Byłam pewna, że konfrontacja tekstów da ciekawy efekt literacki. Powstał dialog, nacechowany emocją i refleksją, trzeba było jednak znaleźć rozmówców. 19 lipca 2007 roku na tarasie na tarasie „Willi pod Wiewiórką” mistrza Herberta zagrał Dariusz Jakubowski, młodego poetę — Paweł Romański, uczeń.

Literacka rozmowa na temat władzy, losu człowieka i artysty, odbywała się na tle bujnej flory i przy zaskakujących efektach naturalnych: dialogowi towarzyszyła burza. Natura sama zatem dopisała pointę do uroczystości w 10. rocznicę śmierci Zbigniewa Herberta: Dariusz Jakubowski przypomniał słuchaczom, że ostatni tom poetycki Herberta nosił tytuł Epilog burzy.

W rok później prezentowaliśmy w Domu Kuncewiczów wydaną przez Wydawnictwo „Gaudium” Korespondencję rodzinną Herbertów. W spektaklu pt. Głowa do góry, syneczku, specjalnie na tę okazję napisanym, w roli ojca poety wystąpił Jerzy Zelnik, natomiast matkę grała Ewa Wolna. Gośćmi spotkania były Halina Herbert-Żebrowska (pierwsza z prawej) i Katarzyna Herbertowa.

Dodaj komentarz

Filed under Rocznice/ Anniversaries, Słynni goście Domu Kuncewiczów / Famous guests of the Kuncewicz House