Category Archives: Przygody Jerzego Kuncewicza / Jerzy Kuncewicz’s Adventures

Jerzy Kuncewicz spaceruje po Nicei

We wczesnych latach 50. XX wieku Maria i Jerzy Kuncewiczowie przebywali na południu Francji, w Prowansji, w miejscowości w Les Taillades,  u swoich przyjaciół Niki i Stanisława Appenzellerów.

Appenzeller, wybitny malarz, jest tematem na osobny post. Dzisiaj natomiast chcę pokazać tylko fotografię Jerzego Kuncewicza, który spaceruje po Nicei z przystojną panią Appenzellerową.

Wzorowy (par excelence!) małżonek Marii Kuncewiczowej,  wyraźnie przechadzką uszczęśliwiony, otrzymał od żony swego rodzaju pisemną reprymendę — na rewersie fotografii czytamy: ” Winszuję pięknego towarzystwa i humoru — zazdrosna żona. 22.6.54″.

Dodaj komentarz

Filed under Niedyskrecje / Indiscreetness, Przygody Jerzego Kuncewicza / Jerzy Kuncewicz's Adventures, Tajemnice "Willi pod Wiewiórką" / The Squirrel Residence's Secrets

Kuncewicz w Irlandii i polscy hrabiowie

We fragmencie monodramu W. Konopińskiej-Michalak pt. Gra w pchełki  przedstawiono m.in. akcję tworzenia przez Jerzego Kuncewicza ludowej międzynarodówki. Kuncewicz zabiegał o poparcie dla niej  przywódców wielu państw świata.  [Monodram wystawiono, jak już informowałam, w „Willi pod Wiewiórką 28 kwietnia 2012 roku z udziałem aktora Janusza Grebera].

Jerzy Kuncewicz opowiadał o tym wydarzeniu w swoich Wyspach pamięci.

„[…] Przyszedł dzień umówionej przeze mnie wizyty u premiera Republiki Irlandii, znanego przywódcy tego narodu Eamona de Valéry. Przyjął mnie uprzejmie. Weszliśmy na teren tradycji walk niepodległościowych Irlandii i Polski. Naturalnie padło nazwisko legendarnej postaci tych walk hrabiny [Constance] Markiewicz, żony uchodźcy politycznego z Polski w okresie zaborów.

Z kolei przeszliśmy na nasze, polskie sprawy, dyskutując o sytuacji Polski, której przyszłość de Valera widział w czarnych barwach. Z tematem tym wiązała się sprawa polskich emigrantów w Irlandii. De Valera dziwił się, że Polska ma tak liczną arystokrację. Stwierdził, że wszyscy odwiedzający go używają tytułu hrabiego. Zapytał, ile hrabstw istnieje w Polsce? Kiedy oznajmiłem, że Polska nie ma takiego podziału administracyjnego, bardzo się zdziwił:

–       Nie ma hrabstw, więc skąd tylu hrabiów?

Odpowiedziałem, że tytuły te pochodzą głównie z nadań zaborców, cesarzy i królów Austrii, Niemiec i Rosji. Zastanowił się:

–       I takie tytuły przyjmujecie i nosicie?

Nie odpowiedziałem na tę słuszną uwagę. Serdecznie dziękując za gościnę, oświadczyłem że jutro wyjeżdżam. Wstałem. Kiedy podaliśmy sobie dłonie, premier dorzucił:

–       Chciałbym się o Polsce, pańskim kraju, dowiedzieć czegoś więcej. Dotąd dochodziły do mnie tylko romantyczne informacje.

Przyrzekłem zgłosić się przy następnym pobycie w Irlandii, po czym wyszedłem. Tak się jednak złożyło, że już nigdy do Irlandii nie wróciłem, ale w mej pamięci pozostała historyczna postać — Eamona de Valéry i jego „hrabiowska” refleksja.

Dodaj komentarz

Filed under Pokazać Kuncewiczów na scenie i na ekranie / To Present Kuncewiczs Stage Shows and Movies, Przygody Jerzego Kuncewicza / Jerzy Kuncewicz's Adventures, Tajemnice "Willi pod Wiewiórką" / The Squirrel Residence's Secrets

Piękne książki, piękni przyjaciele Jakuba Mortkowicza

Szczególne miejsce w historii polskiej kultury pierwszych dekad XX wieku zajmuje Jakub Mortkowicz.

Urodzony w Opocznie, ukończył szkołę średnią w Radomiu, natomiast w Antwerpii — Akademię Handlową, studiując przedtem w Monachium i w Brukseli. Mortkowicz był więziony za nielegalną działalność w X pawilonie Cytadeli Warszawskiej. Po powrocie z rocznego zesłania na Kaukazie, stał się współwłaścicielem księgarni, a następnie współzałożycielem oficyny, która wydawała socjalistyczne broszury. Ostatecznie został wydawcą literatury pięknej, jednym z najbardziej zasłużonych polskich edytorów. Posiadał prawa do wydawania dzieł Żeromskiego, wydrukował w wielu tomach twórczość Leopolda Staffa. Publikował książki w seriach „Pod Znakiem Poetów” (m.in. utwory „Skamandrytów”), „Dobre Książki dla Młodzieży”, „Książnica wielkich Pisarzy Cudzoziemskich”, „Książnica Współczesnych Pisarzy Polskich”; wydawał też dzieła z zakresu historii sztuki. Działał w Związku Księgarzy Polskich. Został uhonorowany Krzyżem Oficerskim Orderu Polonia Restituta za zasługi dla rozwoju księgarstwa w Polsce.

Popełnił samobójstwo w roku 1931.

Jego żona Janina z domu Horowitz, była pisarką i tłumaczką, która przyswoiła literaturze polskiej Cudowną podróż S. Lagerlöf, Chłopców z Placu Broni (Pawła) F. Molnara i Doktora Dolittle H. Loftinga.  Po tragicznej śmierci męża kontynuowała pracę wydawniczą firmy. Nie byłoby to możliwe bez pomocy przyjaciół, którzy doceniali dzieło życia zmarłego wydawcy.

Napisała o tym wnuczka Mortkowicza — Joanna Olczak-Ronikierowa na kartach książki pt. W ogrodzie pamięci, którą wyróżniono nagrodą literacką NIKE.

[…] Wiosną 1931 roku [Hanna Mortkowicz-Olczakowa] pojechała z rodzicami do Paryża na wielką międzynarodową wystawę poświęconą książce ilustrowanej – Salon International de Livre d’Art. […] Mortkowicz – komisarz działu polskiego – na długo przed otwarciem obmyślał formę stoiska. Wybierał najpiękniejsze książki z dorobku najlepszych polskich wydawnictw, reprodukował najciekawsze ilustracje, dobierał ramy do barwnych planszy, gromadził huculskie kilimy, barwną ceramikę, ludowe rzeźby.

Był to czas wielkiego kryzysu gospodarczego. Na rynku księgarskim panował zastój. Upadały firmy wydawnicze. Mortkowicz – już wtedy poważnie zadłużony w bankach, w drukarniach, u autorów – jak zawsze nie liczył się z pieniędzmi. Z okazji wystawy zaprojektował i własnym sumptem wydał album propagandowy: Le livre d’art en Pologne 1900 – 1930. Gruby, pięknie oprawiony tom stanowił przegląd polskiego edytorstwa w pierwszym trzydziestoleciu dwudziestego wieku. Barwne wkładki obrazujące osiągnięcia polskich wydawców, ilustracje książkowe znanych polskich grafików, szlachetny, bezdrzewny papier, specjalna czcionka złożyły się na całość wykwintną i kosztowną. Książka nie była przeznaczona na sprzedaż. Rozdawał ją hojnie uczestnikom wystawy jako dar polskiego wydawcy dla edytorów z całego świata.

Pobyt był pasmem sukcesów i przyjemności. Prasa francuska pisała: „[…] nikt z nas nie zapomni pięknego udziału pana Mortkowicza w organizacji sekcji polskiej. Była jedną z najbardziej atrakcyjnych na wystawie i wywarła ogromne wrażenie na wszystkich zwiedzających. […] W Warszawie czekały na niego upomnienia i ostrzeżenia od banków, w których zaciągnął kredyty. Małomówny i skryty, nigdy nie przyznawał się rodzinie, jak ciężko przeżywa ciągłe trudności finansowe. Nie umiał się ograniczać, rezygnować z pomysłów artystycznych, oszczędzać, kalkulować. Nie chciał żyć w poczuciu ciągłego zagrożenia.

9 sierpnia 1931 roku w mieszkaniu na Okólniku, w chwili nerwowego załamania, strzelił do siebie z rewolweru. Przewieziony natychmiast do lecznicy przy ulicy Zgoda umarł o godzinie dwunastej. Miał pięćdziesiąt sześć lat. W liście, który zostawił żonie i córce, napisał: ‘Nie byłem kupcem i nie umieram jak kupiec’.

[…] Nadzwyczajnie zachowali się wierzyciele. […] okazali dobrą wolę, czekając cierpliwie na zaległe honoraria. […] Prezes Banku Powszechnego Związkowego Wacław Fajans dokonał jakichś niewiarygodnych i niezbyt dla mnie zrozumiałych manipulacji finansowych, by umożliwić spłatę zaciągniętych w banku długów na szczególnie korzystnych warunkach. Gdy okazało się, że mimo największych wysiłków i wyrzeczeń firmie dalej grozi bankructwo i można uniknąć upadłości tylko pod warunkiem nadzoru sądowego – nadzorca powołany przez sąd, mecenas Juliusz Kloss, stał się od razu najlepszym doradcą i przyjacielem. On i Jerzy Kuncewicz czuwali nad właściwym przebiegiem handlowych działań i dzięki nim firma powolutku zaczynała stawać na nogi. Spłacało się należności, a działalność księgarni i wydawnictwa nadal trwała. […] Kryzys był zażegnany.

Dodaj komentarz

Filed under Piękne książki / Beautiful Books, Pro publico bono, Przygody Jerzego Kuncewicza / Jerzy Kuncewicz's Adventures

Kuncewicz z wizytą u Paderewskiego

[Mówi Jerzy Kuncewicz w monodramie pt. Gra w pchełki, wystawionym w Domu Kuncewiczów 28 kwietnia 2012 r.]

Mierzyłem wysoko: w celu utworzenia międzynarodówki ludowej najpierw, w roku 1934, udałem się do Związku Radzieckiego, a później postanowiłam odwiedzić Stany Zjednoczone.[…] Chciałem dotrzeć do kilku amerykańskich notabli. W tym celu musiałem uzyskać listy polecające od osoby, będącej uznanym autorytetem. Taką sławą, otwierającą wszelkie możliwe drzwi, był Ignacy Paderewski. Do niego zwróciłem się o pomoc w nawiązaniu kontaktów z ważnymi osobistościami.

Musiałem udać się do Szwajcarii. Paderewski był właścicielem pięknej willi w Morges nad Jeziorem Lemańskim, dzisiaj już niestety nieistniejącej. Poprzez Genewę dotarłem do posiadłości Mistrza, który przyjął mnie niezwykle serdecznie. Byli dwa powody tej serdeczności. Nie wiem, który ważniejszy. Pierwszy, wcześniej ujawniony, to osobiste zainteresowanie Paderewskiego problemami warstw chłopskich. W zbiorach bibliotecznych Mistrza znalazła się moja książka pt. Przebudowa, co mnie speszyło i podnieciło zarazem. Nie dość tego prezydent, poprosił mnie o dedykację. Byłem tak przejęty, że nie pamiętam, co napisałem. Paderewski obiecał mi listy do jego przyjaciół w Stanach Zjednoczonych, takich jak: sekretarz rolnictwa Henry Agard Wallace, sekretarz skarbu – Henry Morgentau jr, Mieczysław Szymczak, czy prezes Federal Reserve Board w Waszyngtonie. Wśród adresatów listów, które Paderewski napisał i przesłał mi do Paryża, było wiele innych ważnych nazwisk.

Mój podwieczorek w Morges, na który zaprosił mnie Mistrz, a zwłaszcza „lemańskie” ciasteczka i ich niepowtarzalny smak, przenoszą mnie nieustannie do szwajcarskiej rezydencji jednego z najwybitniejszych Polaków. Dla swojego narodu zrobił tak wiele dzięki talentowi dyplomatycznemu i muzycznemu. Słyszę często jego słowa, w których wspominał pewną skrzypaczkę. Czas odsłonić w tym miejscu powód drugi, dla którego przyjął mnie Paderewski tak serdecznie.

–       Pan jest mężem [Marii Kuncewiczowej], córki pięknej Róży, mojej koleżanki z czasów konserwatorium. […] Proszę przekazać jej córce słowa trwałej pamięci.

Ignacy Paderewski dotrzymał obietnicy, a jego przyjaciele nie zawiedli. Odbyłem zatem owocną podróż do Ameryki.  Pozyskałem dzięki Mistrzowi przychylność Wallace’a, późniejszego wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych: to był mój sukces największy.

[Na fotografii znajduje się willa Paderewskiego w  posiadłości Riond-Bosson  o powierzchni 23 hektarów, którą „Mistrz” nabył od księcia Otranto de Fouche. Dom nie istnieje; został wysadzony w powietrze pod budowę autostrady. Natomiast pobliska droga nosi imię wielkiego Polaka].

Dodaj komentarz

Filed under Przygody Jerzego Kuncewicza / Jerzy Kuncewicz's Adventures

Odmówić Piłsudskiemu!

Mówi Jerzy Kuncewicz:

„Marszałek Józef Piłsudski pojawił się w Lublinie między innymi dzięki tak zwanym Ligawkom – paniom z Ligi Kobiet. W kwietniu 1916 roku uczestniczyłem w przyjęciu z jego udziałem. Marszałek wracał właśnie z frontu, więc panie nalegały, aby zechciał przywołać jedną z frontowych przygód. Piłsudski, najwyraźniej obdarzony dużym poczuciem humoru, opowiedział jak to w czasie lustrowania posterunków nadział na bagnet trzy osoby, oczywiście kładąc je trupem. Aplauz naiwnych Ligawek przełamał mój rechot, który osiągnął natężenie nie do opanowania. Rozśmieszyłem przy okazji co bardziej krytyczne osoby, przede wszystkim samego Komendanta, który entuzjastycznie uścisnął moją dłoń.

Piłsudski niechybnie mnie zapamiętał, ponieważ ni stad ni zowąd otrzymałem wezwanie do Krakowa, które przesłano mi na polecenie Marszałka. Pośpieszyłem niezwłocznie, lecz spotkanie z nim nie doszło wówczas do skutku. Przyjął mnie jedynie marszałek Edward Rydz-Śmigły, który skierował mnie ostatecznie do Kazimierza Sosnkowskiego. Pan generał proponuje mi wstąpienie do organizacji i wręcza wewnętrzny statut. Za jakiś czas, już w Lublinie, przyjmuje mnie sam Piłsudski, który ponawia propozycję złożoną przez Sosnkowskiego. Przeanalizowałem uprzednio dokument i mówię:

–        Pragnę wyjaśnić jeden punkt — chodzi o sprawę równości i weta.

Piłsudski przerywa mi gwałtownie:

–        Warchoł!

Zaprotestowałem. Nastąpiła długa rozmowa, po której rozstaliśmy się.

W ten sposób zszedłem z drogi marszałka Józefa Piłsudskiego, co nie umniejszyło mojego uznania dla niego i jego dzieła. Miałem okazję wyrazić moje stanowisko poprzez zorganizowanie pochodu patriotycznego, który zgromadził mniej więcej tysiąc osób. Przeszliśmy od cmentarza przy ulicy Lipowej [w Lublinie], przez Krakowskie Przedmieście aż do hotelu „Victoria”, w którym stanął Piłsudski.

Na moją prośbę zameldowano później Marszałkowi:

„Kuncewicz stwierdza, że polityka Piłsudskiego jest polityką wszystkich organizacji stanowiących obóz niepodległościowy”. […]

[Fragment monodramu pt. Gra w pchełki, autorstwa Wandy Konopińskiej-Michalak. Premiera: 28 kwietnia 2012 r. w Domu Kuncewiczów w Kazimierzu Dolnym]

2 komentarze

Filed under Przygody Jerzego Kuncewicza / Jerzy Kuncewicz's Adventures

Lew Trocki agituje

Rok 1913. Dwudziestoletni Jerzy Kuncewicz studiuje chemię w gronie około tysiąca polskich studentów, którzy – bojkotując uczelnie rosyjskie – zapisują się do wyższych szkół w Belgii, w Liège i Verviers.

Kuncewicz dostrzega afisz, zapraszający na zebranie dotyczące „Sprawy żydowskiej w Polsce”. Bierze udział w spotkaniu, na którym liczni studenci oskarżają Polaków o skrajny antysemityzm. Młody Jerzy odpiera zarzuty, udaje mu się przekonać część słuchaczy.

Po zakończeniu zebrania podchodzi do Kuncewicza nieznajomy. Przedstawia się; „Bronstein” – Lew Trocki. Mówi: „[…] podziwiałem pana sposób panowania nad wrogą salą. […]  Jestem członkiem tajnej organizacji rosyjskiej dążącej do obalenia caratu, zapewnienia ludności wolności, pracy i chleba. Jadę do Wiednia na spotkanie z towarzyszami, chętnie bym pana z sobą zabrał, aby pan mógł bliżej poznać nasze cele i metody działania.”

Jerzy Kuncewicz odmawia: „Jestem Polakiem. […] Bez odzyskania wolności dla Polski nie ma wolności dla Polaków!”

Trocki usiłuje go przekonać: „Niedługo będzie rewolucja. Rewolucja zwycięży, a naczelnym wodzem będę ja.”

Dodaj komentarz

Filed under Przygody Jerzego Kuncewicza / Jerzy Kuncewicz's Adventures