Category Archives: Ogrody Marii Kuncewiczowej / Maria’s Garden

Ogród Marii / Maria’s Garden

Najtrudniej sfotografować mgłę …  / Taking pictures of misty garden is one of the most difficult skills an unexperienced photographer can master.

Maria Kuncewicz napisała wiele książek  w swoim ogrodzie. / A lof of book Maria Kuncewicz wrote in her own garden.

Oddaję głos pisarce / Maria Kuncewicz said:

Dla mnie ten leśno-ogrodowy obszar i ten dom są miejscem, gdzie powstało wiele moich utworów. W brzeziniaku, przy drewnianym stole wkopanym we mchy i ziemię, pisałam Dwa księżyce. Tu napełniła się Kazimierska Teka Odkrycia Patusanu. W Chatce nawiedziła mnie Cudzoziemka, tutaj na jakąś Wielkanoc zajrzeli Powszedni Państwo Kowalscy. Pod koniec lat pięćdziesiątych przegalopował tędy na oszronionym Rosynacie Don Kichot, goniony przez Niańki. Tu wykończyłam Tristana 46 po polsku i napisałam go znowu po angielsku. Fantomy objawiły mi się w kwitnących bzach…

[Wywiad z Marią Kuncewiczową w „Perspektywach” (1974, nr 9); red. B. Stola „Rozmowy z Marią Kuncewiczową”]

 

Dodaj komentarz

Filed under Ogrody Marii Kuncewiczowej / Maria's Garden, Tajemnice "Willi pod Wiewiórką" / The Squirrel Residence's Secrets

Drzewa Jerzego (Jerzy’s Trees)

 

Jesienna natura  kieruje myśli w stronę Jerzego Kuncewicza i jego miejsca w nostalgicznym ogrodzie, który otacza Willę „Pod Wiewiórką”.

Warsztatowi pisarskiemu Marii Kuncewiczowej zawdzięczamy treściwą charakterystykę twórcy domu Kuncewiczów:

” Jerzy, ty tak szanowałeś drzewa, słyszałeś w nich po­wiew międzyplanetarny, zahaczający o Ziemię. Nie po­zwalałeś drzew ścinać, upierałeś się nawet przy wierz­bie nie twojego sadzenia. Stała uczepiona korzeniami zbocza koło grobli łączącej dwie części gruntu przedzielone jarem. Zasadził ją, pewnie ze dwadzieścia lat temu, jakiś obcy, samowolny wiatr, wyprowadziło z błota słońce, oszczędziły mrozy, zapłodniły pszczoły.

Nie była złocista, nie zamiatała powietrza warkoczami. Była bardzo wysoka, szarawa, sztywna, rozszczepiona na dwa pnie. Przeszkadzała jarzębinom i klonowi, rzucała cień na azalie. Mówiłam

– Po co nam ta wierzba, ani płacząca, ani swoja?

– Ona żyje – powiedziałeś.

– Ona zabiła azalie! – krzyknęłam.

-To nie nasza rzecz takie wojny- usłyszałam.

Mijał drugi rok, odkąd ciebie zakopano. W miejsce bieli napływała szarość, codziennie bardziej zielona. Otóż któregoś ranka niechciana wierzba oszalała. Za­skrzypiała, potrząsnęła koroną, zamiotła sobą powietrze i runęła w szum, bezład, w liściastą zawieruchę, w zemstę za strach przed burzą, za nudę upałów, za zimne anielstwo śniegu, za wszystko, czego ona ani my nie lubiliśmy.

Katastrofa była tak gęsta i niespodziewana, że mój świat się zachwiał i ty w twoim nowym bycie chyba także doznałeś wstrząsu.

[Maria Kuncewiczowa, Listy do Jerzego, Warszawa 1988]

Dodaj komentarz

Filed under Maria Kuncewiczowa i jej rodzina / Maria Kuncewicz and her Family, Ogrody Marii Kuncewiczowej / Maria's Garden, Tajemnice "Willi pod Wiewiórką" / The Squirrel Residence's Secrets

Sigrid i Maria wracają do domu

Niedawno wspomniałam o Krystynie, córce Lavransa, ulubionej książce Marii Kuncewiczowej (ur. 1895), napisanej przez Sigrid Undset (ur. 1882). Kiedy studiowałam życiorys norweskiej noblistki, zwróciły moją uwagę pewne podobieństwa pomiędzy jej losem a dziejami Marii, która wprawdzie Nobla nie dostała, ale była dwukrotnie nominowana do tej nagrody.

Obie pisarki zajmowały się „kwestią kobiecą”, która była i jest najbardziej interesująca w ich dziełach.  Najkrótsza charakterystyka utworów Undset i Kuncewiczowej odwołuje się do nurtu psychologizującego w literaturze.

Jedna i druga – Sigrid i Maria – urodziły się w wykształconych i postępowych rodzinach, obie peregrynowały w młodości: Sigrid z Danii do Norwegii, Maria z Rosji do ojczystej Polski. Obie opuściły ojczyzny w czasie II wojny światowej, uchodząc przed Niemcami. Następnie, wprawdzie w innych latach, znalazły się w Stanach Zjednoczonych. Do domu wróciły po wojnie tak szybko, jak to było możliwie. I w tych domostwach w Lillehammer i w Kazimierzu Dolnym, zakończyły życie. Sigrid już w r. 1949, Maria aż 40 lat później.

Ukochane siedziby pisarek, drewniane, otoczone bujną roślinnością, są do siebie podobne. Oba domy są muzeami biograficzno-literackimi.

Dodaj komentarz

Filed under Ogrody Marii Kuncewiczowej / Maria's Garden, Zrozumieć Kuncewiczową / To understand Maria Kuncewicz

Święto Marii Kuncewiczowej 2012

Co roku, w Święto Wojska Polskiego i Matki Boskiej Zielnej, wspominamy w kazimierskim muzeum literackim Marię Kuncewiczową – patriotkę i miłośniczkę natury. Uroczystość zawsze obejmuje wykład poświęcony życiu i dziełu pisarki oraz koncert muzyczny. Pamiętając o tym, że polska natura osiąga tego dnia swoje apogeum, staramy się przypominać tradycję układania „na Zielną” bukietów, które zawierają zioła, kwiaty, zboża, warzywa i owoce.

15 sierpnia 2012 r., o godz. 17:00 rozpoczniemy uroczystość — tradycyjnie — wystąpieniem dr Alicji Szałagan z Instytutu Badań Literackich PAN. Tegoroczny odczyt nosi tytuł Maria Kuncewiczowa w podróży. Będzie to 7. z kolei praca naukowa tej autorki poświęcona pisarce, napisana dla Domu Marii i Jerzego Kuncewiczów. Wszystkie zostały opublikowane w kwartalniku „Klematis” (do kupienia na miejscu, w muzeum, i drogą pocztową. Tytuły tekstów podajemy poniżej).

W drugiej części „Święta Marii” wystąpi z koncertem młody skrzypek, Karol Bartoszewicz, kazimierzanin, studiujący w Middlesex University w Londynie.

Serdecznie zapraszamy.

Dr Alicja Szałagan jest autorką następujących tekstów, wygłaszanych i publikowanych w kwartalniku „Klematis”:

  1. ‚Sztucznie stwarzam każdą minutę’. Listy Marii Kuncewiczowej do męża z lat 1944 – 1955. (Niedrukowany)
  2. Futurologia nie dość sensacyjna, czyli idea światowego obywatelstwa w życiu i twórczości Marii Kuncewiczowej. Nr 1 (1) 2007.
  3. Świadek cudu: Maria Kuncewiczowa i strojna natura. Nr 1 (4) 2009.
  4. Mieszkania-namioty i dom-kotwica pokoleń: idea domu w twórczości Marii Kuncewiczowej.  Nr (5) 2010.
  5. Poszukiwanie harmonii: Maria Kuncewiczowa w świecie muzyki. Nr 2 (6) 2010.
  6. Maria Kuncewiczowa i ‚Leśnik ‚ w kręgu paryskiej „Kultury”. Nr 1 (7) 2011.

3 komentarze

Filed under Ogrody Marii Kuncewiczowej / Maria's Garden, Polecamy! / Recommended by us!, Tajemnice "Willi pod Wiewiórką" / The Squirrel Residence's Secrets

Listki i kwiatki Marii Kuncewiczowej

Motto: Mowa kwiatów nie mniej niż historia bitew, niż wynalazki uczonych, niż natchnienie matek – składa się na czas narodowy (M. Kuncewiczowa – Klucze)

Wśród niezwykłych przedmiotów, które odnalazłam w Kuncewiczówce, powierzonej mi w maju 2005 roku, znajduje się stara koperta, zawierająca niewielki zielnik. Są to tytułowe Listki i kwiatki z kazimierskiego ogrodu przesłane przez Antoniego (Michalaka) za pośrednictwem Felusia (Topolskiego) opisane ręką własną Marii Kuncewiczowej.Ten zdumiewający eksponat świadczy nie tylko o sympatii pisarki do kazimierskiego ogrodu, ale i o sentymencie dla niej obu malarzy, którzy wiedzieli, jaki prezent z Polski sprawi przyjaciółce-emigrantce największą przyjemność. Nie pomylili się: Kuncewiczowa doceniła dar przechowując zasuszone roślinki do końca życia. Mają teraz ponad sześćdziesiąt lat. Okazały się nawet trwalsze niż pożółkła koperta i wyblakły atrament. Każą zastanawiać się, skąd u Kuncewiczowej botaniczna pasja?

Odpowiedzi są w książkach pisarki. Miłość do roślin przekazały małej Marii jej matka, a także Helena Goertz, nauczycielka niemieckiego. Ponadto duże znaczenie miała presja środowiska artystycznego, dla którego malowanie i rzeźbienie nie było jedyną pasją: „[…] drugim szaleństwem stała się botanika. Szperano po katalogach, wynajdowano i lansowano w ogrodach przyjaciół niepozorne roślinki o rajskich barwach, albo o płateczkach z brabanckiej koronki…”

Każdy z utworów Marii Kuncewiczowej zawiera motywy roślinne. Najciekawsze jest jednak to, że w Kluczach, mówiących o napaści Niemców na Polskę, a także o wygnaniu i najwcześniejszej fazie emigracji, ich obecność jest szczególnie widoczna. Groza doświadczeń powinna odsunąć florę na dalszy plan, tymczasem jest całkiem na odwrót. Odnosi się wręcz wrażenie, że człowiek jest incydentem w świecie roślin. Czas zagłady jest wprawdzie porą niszczenia przyrody w jej najpiękniejszych przejawach, lecz obserwacja natury jest pocieszeniem dla pisarki, bo narratorka od czasu do czasu odkrywa i opisuje niewzruszoność natury lub choćby jej zdolność odradzania się.

Stworzyliśmy w „Domu Kuncewiczów” zielnik Marii Kuncewiczowej. Zasuszone rośliny z jej ogrodu, pięknie oprawione przez naszą artystkę, Danutę Wierzbicką, kilkakrotnie eksponowaliśmy w muzealnej galerii.

[Na załączonej fotografii znajduje się Clematis vitalba, śródziemnomorska roślina, która ma się świetnie w Kazimierzu. O jej symbolice, która zadecydowała o tym, że kwartalnikowi Domu Kuncewiczów nadałam nazwę ‚Klematis”— napiszę innym razem.]

Dodaj komentarz

Filed under Ogrody Marii Kuncewiczowej / Maria's Garden

Ogrody Marii

Posiadłość Kuncewiczów w Kazimierzu Dolnym zajmowała kiedyś obszar ponad 2 hektarów. W tej chwili ogród jest o połowę mniejszy: najpiękniejszą jego część Witold Kuncewicz sprzedał. Jego ojciec kupił tę ziemię w latach dwudziestych XX wieku. Był wziętym adwokatem, więc wzniesienie czternastopokojowego skanalizowanego domu leżało w jego możliwościach. „Willa pod Wiewiórką” jest okazałą siedzibą, stosownie do potrzeb inicjatora:
„[…] ja gruby z natury, lubię duże pokoje i wolną przestrzeń. […] miałem opozycję, przede wszystkim pana architekta: >Panie Jerzy, jak to przyjemnie w takim malutkim pokoju z ukochaną kobietą stale być tak blisko, żeby było ciepło”. Ja powiedziałem, że z ukochaną kobietą wolę być w dużym pokoju, żeby było ciepło. I w ten sposób zrobiliśmy dom, taki, jaki wygląda.<

Ogrodem zajęła się Maria Kuncewiczowa: „[…] był wprawdzie pełen dorodnych takich drzew owocowych, dosyć już starych, ale poza tym zarośnięty pokrzywami, lebiodami: raczej uroczysko niż ogród. Mieliśmy też lasek brzezinowy – zresztą ta konfiguracja do dzisiaj istnieje – i ten brzeziniak, zwłaszcza na jesieni, jest prześliczny.
Trzeba było coś zrobić z opuszczonym ogrodem. Mieszkaliśmy niedaleko od Puław, gdzie do tej pory istnieje instytut ogrodniczy, a wtenczas był on w wielkim rozkwicie – cieszył się sławą ogólnokrajową. Pojechałam czym prędzej do Puław, żeby tam się poradzić specjalistów. […] Przedstawiono mnie pani Kulczyckiej: to była jedna z tych głównych tam ogrodniczek, nauczycielek rzemiosła ogrodniczego. No i kiedy rozmawiałam z nią na korytarzu instytutu, przeszedł obok starszy pan bardzo pięknej powierzchowności i zatrzymał się, i zaczął słuchać, o co nam chodzi. Okazało się, że tym panem był profesor Jean Thadee Emmanuel Dybowski, który po wybuchu niepodległości zażyczył sobie powrotu do kraju swoich przodków.”

Profesor Dybowski, słynny botanik i podróżnik , pokierował aranżacją ogrodu. Wkrótce dostarczył plan zagospodarowania ogrodu (niestety, niezachowany). Kuncewiczowa opowiada (lata 80. XX wieku):
„Obejrzał grunt, uznał że to jest teren bardzo interesujący dlatego, że zawierał i pochyłości, i wzniesienia, i dołki, co do których od razu miał wizje, jak je ukwiecić, co z tego zrobić. […]
– To wszystko wysiejemy nasturcjami,
– Tu będzie alejka malwowa
– A tutaj będzie aleja floksowa, tu zrobimy trawnik itd. itd.”
I dużo zawdzięcza ten nowy ogród pani Marii Śliwińskiej, ówczesnej właścicielce majątku Antopol, który obecnie, koło Nałęczowa jest PGR-em. Oni mieli wzorowy majątek z prześlicznymi szkółkami i te wspaniałe jodły, które tu stoją koło domu teraz, różne krzaki ozdobne, to wszystko się zawdzięczamy Śliwińskim.”

1 komentarz

19 lipca 2012 · 20:38