Tag Archives: Jerzy Kuncewicz

Drzewa Jerzego (Jerzy’s Trees)

 

Jesienna natura  kieruje myśli w stronę Jerzego Kuncewicza i jego miejsca w nostalgicznym ogrodzie, który otacza Willę „Pod Wiewiórką”.

Warsztatowi pisarskiemu Marii Kuncewiczowej zawdzięczamy treściwą charakterystykę twórcy domu Kuncewiczów:

” Jerzy, ty tak szanowałeś drzewa, słyszałeś w nich po­wiew międzyplanetarny, zahaczający o Ziemię. Nie po­zwalałeś drzew ścinać, upierałeś się nawet przy wierz­bie nie twojego sadzenia. Stała uczepiona korzeniami zbocza koło grobli łączącej dwie części gruntu przedzielone jarem. Zasadził ją, pewnie ze dwadzieścia lat temu, jakiś obcy, samowolny wiatr, wyprowadziło z błota słońce, oszczędziły mrozy, zapłodniły pszczoły.

Nie była złocista, nie zamiatała powietrza warkoczami. Była bardzo wysoka, szarawa, sztywna, rozszczepiona na dwa pnie. Przeszkadzała jarzębinom i klonowi, rzucała cień na azalie. Mówiłam

– Po co nam ta wierzba, ani płacząca, ani swoja?

– Ona żyje – powiedziałeś.

– Ona zabiła azalie! – krzyknęłam.

-To nie nasza rzecz takie wojny- usłyszałam.

Mijał drugi rok, odkąd ciebie zakopano. W miejsce bieli napływała szarość, codziennie bardziej zielona. Otóż któregoś ranka niechciana wierzba oszalała. Za­skrzypiała, potrząsnęła koroną, zamiotła sobą powietrze i runęła w szum, bezład, w liściastą zawieruchę, w zemstę za strach przed burzą, za nudę upałów, za zimne anielstwo śniegu, za wszystko, czego ona ani my nie lubiliśmy.

Katastrofa była tak gęsta i niespodziewana, że mój świat się zachwiał i ty w twoim nowym bycie chyba także doznałeś wstrząsu.

[Maria Kuncewiczowa, Listy do Jerzego, Warszawa 1988]

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Maria Kuncewiczowa i jej rodzina / Maria Kuncewicz and her Family, Ogrody Marii Kuncewiczowej / Maria's Garden, Tajemnice "Willi pod Wiewiórką" / The Squirrel Residence's Secrets

Kuncewicz w Irlandii i polscy hrabiowie

We fragmencie monodramu W. Konopińskiej-Michalak pt. Gra w pchełki  przedstawiono m.in. akcję tworzenia przez Jerzego Kuncewicza ludowej międzynarodówki. Kuncewicz zabiegał o poparcie dla niej  przywódców wielu państw świata.  [Monodram wystawiono, jak już informowałam, w „Willi pod Wiewiórką 28 kwietnia 2012 roku z udziałem aktora Janusza Grebera].

Jerzy Kuncewicz opowiadał o tym wydarzeniu w swoich Wyspach pamięci.

„[…] Przyszedł dzień umówionej przeze mnie wizyty u premiera Republiki Irlandii, znanego przywódcy tego narodu Eamona de Valéry. Przyjął mnie uprzejmie. Weszliśmy na teren tradycji walk niepodległościowych Irlandii i Polski. Naturalnie padło nazwisko legendarnej postaci tych walk hrabiny [Constance] Markiewicz, żony uchodźcy politycznego z Polski w okresie zaborów.

Z kolei przeszliśmy na nasze, polskie sprawy, dyskutując o sytuacji Polski, której przyszłość de Valera widział w czarnych barwach. Z tematem tym wiązała się sprawa polskich emigrantów w Irlandii. De Valera dziwił się, że Polska ma tak liczną arystokrację. Stwierdził, że wszyscy odwiedzający go używają tytułu hrabiego. Zapytał, ile hrabstw istnieje w Polsce? Kiedy oznajmiłem, że Polska nie ma takiego podziału administracyjnego, bardzo się zdziwił:

–       Nie ma hrabstw, więc skąd tylu hrabiów?

Odpowiedziałem, że tytuły te pochodzą głównie z nadań zaborców, cesarzy i królów Austrii, Niemiec i Rosji. Zastanowił się:

–       I takie tytuły przyjmujecie i nosicie?

Nie odpowiedziałem na tę słuszną uwagę. Serdecznie dziękując za gościnę, oświadczyłem że jutro wyjeżdżam. Wstałem. Kiedy podaliśmy sobie dłonie, premier dorzucił:

–       Chciałbym się o Polsce, pańskim kraju, dowiedzieć czegoś więcej. Dotąd dochodziły do mnie tylko romantyczne informacje.

Przyrzekłem zgłosić się przy następnym pobycie w Irlandii, po czym wyszedłem. Tak się jednak złożyło, że już nigdy do Irlandii nie wróciłem, ale w mej pamięci pozostała historyczna postać — Eamona de Valéry i jego „hrabiowska” refleksja.

Dodaj komentarz

Filed under Pokazać Kuncewiczów na scenie i na ekranie / To Present Kuncewiczs Stage Shows and Movies, Przygody Jerzego Kuncewicza / Jerzy Kuncewicz's Adventures, Tajemnice "Willi pod Wiewiórką" / The Squirrel Residence's Secrets

Literacka dynastia

W rodzinie Marii ze Szczepańskich Kuncewiczowej i Jerzego Kuncewicza  – literatów i działaczy dla dobra wspólnego –  znajdziemy wielu pisarzy i publicystów.

Brat pisarki, Aleksander Szczepański (1882–1936), dyplomata, prawnik, ekonomista jest autorem reportażu literackiego pt. Drapacze i śmietniki. Wrażenia amerykańskie (1929) oraz (między innymi) pracy pt. Rozwój przemysłu Galicji.

Żona Aleksandra Szczepańskiego, Maria ze Znatowiczów Szczepańska (1885–1960), uprawiała poezję (Liryki Wiosna i lato, 1930) i sztukę translatorską – tłumaczyła z francuskiego i serbsko-chorwackiego, m.in.  Ivo Andricia. Znatowiczowie  byli krewnymi poety Stanisława Balińskiego (1899–1984).

Syn Marii i Aleksandra Szczepańskich, bratanek Marii Kuncewiczowej, to Jan Józef Szczepański (1919–2003), wybitny pisarz i scenarzysta, ożeniony z Danutą z Wolskich, wnuczką poetki Maryli Wolskiej. Literaturę uprawiają syn Danuty i Jana Józefa – Michał Szczepański (ur. 1953) oraz ich wnuk Jan Krasnowolski (ur. 1972), syn prof. dr hab. Anny Krasnowolskiej, iranistki UJ.

Z kolei matka Jerzego Kuncewicza, Cecylia Kuncewiczowa (1869–1951) – nauczycielka języka polskiego i organizatorka szkolnictwa, napisała między innymi podręcznik Mowa ojczysta – to skarb. Piotr Mazurek-Kuncewicz (1936–2007), wnuk Cecylii Kuncewiczowej i siostrzeniec Jerzego Kuncewicza, powieściopisarz i eseista, napisał historię literatury polskiej w 5. tomach. Matką jego była dr Mirosława z Kuncewiczów Mazurkowa, lekarka.

2 Komentarze

Filed under Maria Kuncewiczowa i jej rodzina / Maria Kuncewicz and her Family

Teatr mój widzę malutki

Motto 1

„Świat jest teatrem, aktorami ludzie, którzy kolejno wchodzą i znikają”–  Szekspir, Jak wam się podoba

Motto 2

„[…] Teatr mój widzę ogromny / wielkie powietrzne przestrzenie, / ludzie je pełnią i cienie, / ja jestem grze ich przytomny […]” – Wyspiański w liście-wierszu pt. I ciągle widzę ich twarze wysłanym do Adama Chmiela

Dawno temu przy Domu Marii i Jerzego Kuncewiczów powstał teatr.  Dzisiaj o nim opowiem.

Najpierw proszę obejrzeć fotografie.

Otóż Maria Kuncewiczowa napisała dwa dramaty, Jerzy Kuncewicz – cztery. Teksty może nie zajmują poczesnego miejsca w historii literatury, ale z wielu względów są interesujące, nie tylko z literackiego punktu widzenia. Pokazują problemy dwudziestolecia międzywojennego, los emigrantów wojennych, rewolucje społeczne w Europie po zakończeniu II wojny światowej oraz totalitaryzmy.

Miłość panieńska i Dziękuję za różę Kuncewiczowej nie przyniosły pisarce sławy. Pierwszą sztukę zdjęto z afisza po 15 wieczorach, drugą – wystawiono tylko dwa razy: prapremiera obyła w Anglii (poza sceną teatralną, niejako prywatnie, w formie spektaklu czytanego), a polska prapremiera – w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą! Jak to możliwe? Zanim to wyjaśnię, muszę jeszcze stwierdzić, że Kuncewicz nigdy nie doczekał się inscenizacji swoich sztuk. Dopiero po jego śmierci wystawiono Białego wróbla. Stało się to w Kazimierzu. Jak to możliwe?

Ano tak: kiedy rozpoczynałam pracę w Domu Kuncewiczów wiedziałam, że moim obowiązkiem jest pokazanie ludziom tych dramatów. Realizacje w profesjonalnym teatrze nie wchodziły w grę z powodów finansowych. Trzeba więc było postawić na wolontariuszy. Już w roku 2006 profesor Wiesław Komasa z warszawskiej Akademii Teatralnej poprowadził w Kazimierzu pierwsze warsztaty aktorskie dla młodych kazimierzan i zaprzyjaźnionych uczniów spoza miasteczka. Potem były jeszcze warsztaty dla młodych aktorów prowadzone przez Annę Osławską (2011) oraz przez Dariusza Jakubowskiego (2012) z myślą o przyszłych inscenizacjach. Wcześniej, niespodziewanie, do grupy najmłodszych adeptów dołączyli dorośli ludzie, przedstawiciele miejscowej kolonii artystycznej. I zaczęło się! Proszę jeszcze raz  obejrzeć fotografie, wykonane w Domu Kuncewiczów w latach 2006 – 2012. W skład galerii wchodzą też sceny z dwóch dramatów „Skrzydła służą do machania” i „Zdradliwy kwiecień” Anny Bocian-Czyż ( lubelskiej pisarki), które wystawiliśmy z inicjatywy aktorów „Teatru Marii i Jerzego Kuncewiczów”. (Tę nazwę, pół żartem pół serio, zaproponował redaktor Grzegorz Józefczuk). Z inicjatywy wolontariuszy, z Ewą Wolną na czele, realizowaliśmy ponadto Schillerowską Pastorałkę oraz Przed sklepem jubilera Karola Wojtyły.

Dodaj komentarz

Filed under Pokazać Kuncewiczów na scenie i na ekranie / To Present Kuncewiczs Stage Shows and Movies

Kuncewicz z wizytą u Paderewskiego

[Mówi Jerzy Kuncewicz w monodramie pt. Gra w pchełki, wystawionym w Domu Kuncewiczów 28 kwietnia 2012 r.]

Mierzyłem wysoko: w celu utworzenia międzynarodówki ludowej najpierw, w roku 1934, udałem się do Związku Radzieckiego, a później postanowiłam odwiedzić Stany Zjednoczone.[…] Chciałem dotrzeć do kilku amerykańskich notabli. W tym celu musiałem uzyskać listy polecające od osoby, będącej uznanym autorytetem. Taką sławą, otwierającą wszelkie możliwe drzwi, był Ignacy Paderewski. Do niego zwróciłem się o pomoc w nawiązaniu kontaktów z ważnymi osobistościami.

Musiałem udać się do Szwajcarii. Paderewski był właścicielem pięknej willi w Morges nad Jeziorem Lemańskim, dzisiaj już niestety nieistniejącej. Poprzez Genewę dotarłem do posiadłości Mistrza, który przyjął mnie niezwykle serdecznie. Byli dwa powody tej serdeczności. Nie wiem, który ważniejszy. Pierwszy, wcześniej ujawniony, to osobiste zainteresowanie Paderewskiego problemami warstw chłopskich. W zbiorach bibliotecznych Mistrza znalazła się moja książka pt. Przebudowa, co mnie speszyło i podnieciło zarazem. Nie dość tego prezydent, poprosił mnie o dedykację. Byłem tak przejęty, że nie pamiętam, co napisałem. Paderewski obiecał mi listy do jego przyjaciół w Stanach Zjednoczonych, takich jak: sekretarz rolnictwa Henry Agard Wallace, sekretarz skarbu – Henry Morgentau jr, Mieczysław Szymczak, czy prezes Federal Reserve Board w Waszyngtonie. Wśród adresatów listów, które Paderewski napisał i przesłał mi do Paryża, było wiele innych ważnych nazwisk.

Mój podwieczorek w Morges, na który zaprosił mnie Mistrz, a zwłaszcza „lemańskie” ciasteczka i ich niepowtarzalny smak, przenoszą mnie nieustannie do szwajcarskiej rezydencji jednego z najwybitniejszych Polaków. Dla swojego narodu zrobił tak wiele dzięki talentowi dyplomatycznemu i muzycznemu. Słyszę często jego słowa, w których wspominał pewną skrzypaczkę. Czas odsłonić w tym miejscu powód drugi, dla którego przyjął mnie Paderewski tak serdecznie.

–       Pan jest mężem [Marii Kuncewiczowej], córki pięknej Róży, mojej koleżanki z czasów konserwatorium. […] Proszę przekazać jej córce słowa trwałej pamięci.

Ignacy Paderewski dotrzymał obietnicy, a jego przyjaciele nie zawiedli. Odbyłem zatem owocną podróż do Ameryki.  Pozyskałem dzięki Mistrzowi przychylność Wallace’a, późniejszego wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych: to był mój sukces największy.

[Na fotografii znajduje się willa Paderewskiego w  posiadłości Riond-Bosson  o powierzchni 23 hektarów, którą „Mistrz” nabył od księcia Otranto de Fouche. Dom nie istnieje; został wysadzony w powietrze pod budowę autostrady. Natomiast pobliska droga nosi imię wielkiego Polaka].

Dodaj komentarz

Filed under Przygody Jerzego Kuncewicza / Jerzy Kuncewicz's Adventures

Odmówić Piłsudskiemu!

Mówi Jerzy Kuncewicz:

„Marszałek Józef Piłsudski pojawił się w Lublinie między innymi dzięki tak zwanym Ligawkom – paniom z Ligi Kobiet. W kwietniu 1916 roku uczestniczyłem w przyjęciu z jego udziałem. Marszałek wracał właśnie z frontu, więc panie nalegały, aby zechciał przywołać jedną z frontowych przygód. Piłsudski, najwyraźniej obdarzony dużym poczuciem humoru, opowiedział jak to w czasie lustrowania posterunków nadział na bagnet trzy osoby, oczywiście kładąc je trupem. Aplauz naiwnych Ligawek przełamał mój rechot, który osiągnął natężenie nie do opanowania. Rozśmieszyłem przy okazji co bardziej krytyczne osoby, przede wszystkim samego Komendanta, który entuzjastycznie uścisnął moją dłoń.

Piłsudski niechybnie mnie zapamiętał, ponieważ ni stad ni zowąd otrzymałem wezwanie do Krakowa, które przesłano mi na polecenie Marszałka. Pośpieszyłem niezwłocznie, lecz spotkanie z nim nie doszło wówczas do skutku. Przyjął mnie jedynie marszałek Edward Rydz-Śmigły, który skierował mnie ostatecznie do Kazimierza Sosnkowskiego. Pan generał proponuje mi wstąpienie do organizacji i wręcza wewnętrzny statut. Za jakiś czas, już w Lublinie, przyjmuje mnie sam Piłsudski, który ponawia propozycję złożoną przez Sosnkowskiego. Przeanalizowałem uprzednio dokument i mówię:

–        Pragnę wyjaśnić jeden punkt — chodzi o sprawę równości i weta.

Piłsudski przerywa mi gwałtownie:

–        Warchoł!

Zaprotestowałem. Nastąpiła długa rozmowa, po której rozstaliśmy się.

W ten sposób zszedłem z drogi marszałka Józefa Piłsudskiego, co nie umniejszyło mojego uznania dla niego i jego dzieła. Miałem okazję wyrazić moje stanowisko poprzez zorganizowanie pochodu patriotycznego, który zgromadził mniej więcej tysiąc osób. Przeszliśmy od cmentarza przy ulicy Lipowej [w Lublinie], przez Krakowskie Przedmieście aż do hotelu „Victoria”, w którym stanął Piłsudski.

Na moją prośbę zameldowano później Marszałkowi:

„Kuncewicz stwierdza, że polityka Piłsudskiego jest polityką wszystkich organizacji stanowiących obóz niepodległościowy”. […]

[Fragment monodramu pt. Gra w pchełki, autorstwa Wandy Konopińskiej-Michalak. Premiera: 28 kwietnia 2012 r. w Domu Kuncewiczów w Kazimierzu Dolnym]

2 Komentarze

Filed under Przygody Jerzego Kuncewicza / Jerzy Kuncewicz's Adventures

Lew Trocki agituje

Rok 1913. Dwudziestoletni Jerzy Kuncewicz studiuje chemię w gronie około tysiąca polskich studentów, którzy – bojkotując uczelnie rosyjskie – zapisują się do wyższych szkół w Belgii, w Liège i Verviers.

Kuncewicz dostrzega afisz, zapraszający na zebranie dotyczące „Sprawy żydowskiej w Polsce”. Bierze udział w spotkaniu, na którym liczni studenci oskarżają Polaków o skrajny antysemityzm. Młody Jerzy odpiera zarzuty, udaje mu się przekonać część słuchaczy.

Po zakończeniu zebrania podchodzi do Kuncewicza nieznajomy. Przedstawia się; „Bronstein” – Lew Trocki. Mówi: „[…] podziwiałem pana sposób panowania nad wrogą salą. […]  Jestem członkiem tajnej organizacji rosyjskiej dążącej do obalenia caratu, zapewnienia ludności wolności, pracy i chleba. Jadę do Wiednia na spotkanie z towarzyszami, chętnie bym pana z sobą zabrał, aby pan mógł bliżej poznać nasze cele i metody działania.”

Jerzy Kuncewicz odmawia: „Jestem Polakiem. […] Bez odzyskania wolności dla Polski nie ma wolności dla Polaków!”

Trocki usiłuje go przekonać: „Niedługo będzie rewolucja. Rewolucja zwycięży, a naczelnym wodzem będę ja.”

Dodaj komentarz

Filed under Przygody Jerzego Kuncewicza / Jerzy Kuncewicz's Adventures