Listki i kwiatki Marii Kuncewiczowej

Motto: Mowa kwiatów nie mniej niż historia bitew, niż wynalazki uczonych, niż natchnienie matek – składa się na czas narodowy (M. Kuncewiczowa – Klucze)

Wśród niezwykłych przedmiotów, które odnalazłam w Kuncewiczówce, powierzonej mi w maju 2005 roku, znajduje się stara koperta, zawierająca niewielki zielnik. Są to tytułowe Listki i kwiatki z kazimierskiego ogrodu przesłane przez Antoniego (Michalaka) za pośrednictwem Felusia (Topolskiego) opisane ręką własną Marii Kuncewiczowej.Ten zdumiewający eksponat świadczy nie tylko o sympatii pisarki do kazimierskiego ogrodu, ale i o sentymencie dla niej obu malarzy, którzy wiedzieli, jaki prezent z Polski sprawi przyjaciółce-emigrantce największą przyjemność. Nie pomylili się: Kuncewiczowa doceniła dar przechowując zasuszone roślinki do końca życia. Mają teraz ponad sześćdziesiąt lat. Okazały się nawet trwalsze niż pożółkła koperta i wyblakły atrament. Każą zastanawiać się, skąd u Kuncewiczowej botaniczna pasja?

Odpowiedzi są w książkach pisarki. Miłość do roślin przekazały małej Marii jej matka, a także Helena Goertz, nauczycielka niemieckiego. Ponadto duże znaczenie miała presja środowiska artystycznego, dla którego malowanie i rzeźbienie nie było jedyną pasją: „[…] drugim szaleństwem stała się botanika. Szperano po katalogach, wynajdowano i lansowano w ogrodach przyjaciół niepozorne roślinki o rajskich barwach, albo o płateczkach z brabanckiej koronki…”

Każdy z utworów Marii Kuncewiczowej zawiera motywy roślinne. Najciekawsze jest jednak to, że w Kluczach, mówiących o napaści Niemców na Polskę, a także o wygnaniu i najwcześniejszej fazie emigracji, ich obecność jest szczególnie widoczna. Groza doświadczeń powinna odsunąć florę na dalszy plan, tymczasem jest całkiem na odwrót. Odnosi się wręcz wrażenie, że człowiek jest incydentem w świecie roślin. Czas zagłady jest wprawdzie porą niszczenia przyrody w jej najpiękniejszych przejawach, lecz obserwacja natury jest pocieszeniem dla pisarki, bo narratorka od czasu do czasu odkrywa i opisuje niewzruszoność natury lub choćby jej zdolność odradzania się.

Stworzyliśmy w „Domu Kuncewiczów” zielnik Marii Kuncewiczowej. Zasuszone rośliny z jej ogrodu, pięknie oprawione przez naszą artystkę, Danutę Wierzbicką, kilkakrotnie eksponowaliśmy w muzealnej galerii.

[Na załączonej fotografii znajduje się Clematis vitalba, śródziemnomorska roślina, która ma się świetnie w Kazimierzu. O jej symbolice, która zadecydowała o tym, że kwartalnikowi Domu Kuncewiczów nadałam nazwę ‚Klematis”— napiszę innym razem.]

Dodaj komentarz

Filed under Ogrody Marii Kuncewiczowej / Maria's Garden

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s